Serial The Last Ship jest adaptacją książki o tym samym
tytule autorstwa Williama Brrinkley`a. Opowiada o losach załogi niszczyciela
wojennego marynarki wojennej U.S.S. Nathan James, która została wysłana na
długie ćwiczenia, a wraz z nią na pokład zabrała się dwójka naukowców, w celu przeprowadzenia
badań.
Załoga pomimo odbycia szkolenia nie może wrócić do domu z
powodu rozkazu przedłużającego ich rejs. Zostają oni nagle zaatakowani przez
rosyjskich żołnierz, których celem są naukowcy. Jak się okazuje przed całą
załogą byłą ukrywana pewna tajemnica. Ćwiczenia okazały się być tylko
pretekstem do zabrania naukowców, by mogli przeprowadzić badania,
a załoga nieświadomie ich ochraniać w razie niebezpieczeństwa.
Prawda jak byłą przed nimi ukryta okazała się straszna, świat
opanowała pandemia nieznanego wirusa, który w niezwykle szybkim tempie
rozprzestrzenia się i mutuje zabijając przy tym sporą część ludzkości. Ich
jedyną nadzieją są próbówki wirusa zebrane przez naukowców znajdujących się na
niszczycielu. Jednak czy uda się stworzyć lek, jaki los będzie czekać załogę
okrętu oraz do podjęcia jakich decyzji zostaną zmuszeni, by ratować już nie
tylko siebie, lecz całą ludzkość?
Serial składać ma się z 10 odcinków, co trochę trudno jest mi
sobie wyobrazić, co będzie w następnych. Pierwszy odcinek jest dobrym wstępem
do przedstawienia dramatu, a tym samym pozwala nam przypuszczać, że mogą
pojawić się pewne zwroty akcji. To właśnie na nie liczę, ponieważ pierwszy
odcinek nie wywarł na mnie wielkiego wrażenia. Akcja wydawała się powolna,
nieco nudnawa i strasznie przewidywalna, co dobrze nie wróży serialowi, ale nie
można przecież oczekiwać nie wiadomo czego już w pierwszym odcinku. Poczekamy, zobaczymy co przyniosą kolejne odcinki. Mam jedynie nadzieje, że po zakończeniu serialu, nie będę mówić na niego The Last Shit.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz